Na niektórych porodówkach kobiety nie usłyszą już słowa "Przyj!". Taki poród mniej boli?

Na niektórych porodówkach kobiety nie usłyszą już słowa „Przyj!”. Taki poród mniej boli?

„Przyj” – to słowo słyszy niemal każda rodząca Polka. To ono ma zmobilizować kobietę do aktywnej pracy podczas skurczów partych i w efekcie szybsze urodzenie dziecka. Jak się jednak okazuje, właśnie to słowo i taka praca z rodzącą może przynieść więcej szkód niż pożytku – zarówno dla matki, jak i dziecka. Słowa „przyj” nie usłyszą kobiety w Wielkiej Brytanii. Jeden ze szpitali wprowadził program, w ramach którego nie naciska się na kobiety i nie wyciąga dziecka w momencie gdy tylko pojawi się widoczna główka.

Zespół szpitala Medway Maritime Hospital w Kent w Wielkiej Brytanii zainicjował program zmian dotyczących standardów rodzenia, w tym – nie naciskania na kobiety podczas porodu i nie przyspieszania skurczów partych słowami „przyj”. W efekcie w ciągu roku po wdrożeniu programu częstotliwość występowania problemów i powikłań poporodowych u kobiet spadła z 7 do 1 procenta.

Położne towarzyszące ciężarnym nie nakazują im leżenia na plecach podczas porodu, a wskazują na „łatwiejsze” i bardziej naturalne pozycje, np. w kucki czy na kolanach.

Poród bez bólu – czy to możliwe?

Zdaniem szefowej położnictwa szpitala w Kent – dr Smith, ten okrutny ból, o którym mówią kobiety rodzące, wynika właśnie z faktu, że nakazuje im się leżenie, a położna naciska na jej brzuch podczas porodu, motywując jednocześnie słowami „przyj” do szybszego „wypchnięcia” dziecka. – To nie jest dobra metoda. Nie tylko dlatego, że potęguje ból fizyczny i wymusza rozmaite niepożądane reakcje organizmu i ciała, ale także odciska ślad na psychice rodzącej – mówiła ginekolog.

Jak pokazują wyniki programu „nie przyj” – 85 proc. rodzących bez parcia kobiet nie miało problemu z popękanym kroczem, nie było też konieczności jego nacinania.  

Jak zatem wygląda poród bez bólu? Położne z Medway Maritime, zamiast wyciągać dziecko, gdy tylko pojawia się ich główka widoczna w kanale rodnym, pozwalają na wyjście noworodka we własnym tempie, pomagając mu jedynie podtrzymywaniem jego masy tak – by maleństwo nie naciskało ciężarem na krocze matki i bezpiecznie „wypłynęło” na zewnątrz. W trakcie całej akcji kobiety instruowane są, jak mają oddychać oraz w jaki sposób naturalnie łagodzić ból.  

Wprowadzony program okazał się wielkim sukcesem, a jego wyniki były opublikowane w „European Journal of Obstetrics and Gynecology”, zaś kolejne brytyjskie szpitale planują wdrożenie go na swoich oddziałach.

Rodzisz? Nie przyj!

O tym, że naciskanie na rodzącą podczas porodu i wymuszanie skurczów, a także „wypychanie” dziecka ma wiele negatywnych skutków dla kobiety i dziecka, przekonuje także Mickey Mongan, założycielka HypnoBirthing (Poród w hipnozie). To właśnie ona 28 lat temu stworzyła koncepcję „oddechu narodzin” i porodu w hipnozie – techniki oddychania podczas porodu, która powoduje naturalny odruch przesuwania dziecka w dół.

Wbrew nazwie, nie ma to nic wspólnego z utratą świadomości podczas rodzenia ani z żadnymi magicznymi sztuczkami.

Poród w hipnozie to w pełni naturalna metoda relaksacji i przygotowania zarówno fizycznego, jak i psychicznego do aktu narodzin. Pozwala rodzącej na całkowicie świadome, a jednocześnie spontaniczne wybieranie najlepszej dla siebie pozycji do rodzenia.

Tylko kobieta rodząca wie, co czuje w danym momencie porodu i to jej powinno oddać się pełnię kontroli nad ciałem.  

Sprawdź: Jak wygląda poród w pozycji wertykalnej. Dla kogo?

Jak podkreśla założycielka HypnoBirthing najważniejsze jest, by nie przeszkadzać kobiecie rodzącej, a wszelka „pomoc” w postaci nawoływania do parcia czy wymuszania go poprzez ucisk, może spowodować nie tylko traumę i strach przed kolejnym porodem w przyszłości, ale także dotkliwe skutki zdrowotne (cały artykuł „Przeć czy nie przeć” można przeczytać w wersji angielskiej tutaj).

Wśród negatywnych skutków porodu z siłowym parciem Mongan wymienia: skrajne wycieńczenie matki w trakcie i po porodzie, zwiększenie zachorowalności, nagłe skurcze macicy, zwiększone ryzyko niedotlenienia dziecka, wady płodu, uszkodzenie mięśni dna miednicy, zerwanie naczyń krwionośnych oczu i twarzy czy nacięcie i szycie krocza.

Czy taki program i poród w hipnozie jako standard przyjąłby się w polskich szpitalach?

Ten ginekolog podbił serca kobiet oryginalną metodą zmniejszającą ból porodowy

Źródło: au.hypnobirthing.com; www.mothering.com

 

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak wygląda poród naturalny – zobacz piękny film z porodu rodzinnego.

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *