Zdaniem androloga: Jeśli chcesz zajść w ciążę, nigdy nie namawiaj go na taki seks

Jakość męskiego nasienia z roku na rok niepokojąco się obniża. Już według badań, które robiono w XX wieku, w ciągu ostatnich 50 lat w skali świata liczba plemników zmniejszyła się o połowę. Wpływ na to ma wiele czynników – tak fizjologicznych, jak cywilizacyjnych. Jak na męską płodność wpływają poczucie szczęścia, sport i seks?

Im mniej szczęśliwy, tym mniej płodny

Prof. Piotr Jędrzejczak – androlog, specjalista w położnictwie i ginekologii oraz endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, pracownik Kliniki Niepłodności i Endokrynologii Rozrodu Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu w rozmowie z Gazetą Wyborczą mówi, że jednym z najpoważniejszych czynników wypływających na obniżenie męskiego nasienia to stres. I choć brzmi to jak wyświechtany banał, profesor tłumaczy, że na poziom stresu mają wpływ nie tylko oczywistości takie jak stresująca praca czy jej brak, ale – co może wydać się paradoksem – również seks i sport.

Długotrwały stres powoduje zaburzenie funkcjonowania całego układu hormonalnego u mężczyzny. Nie tylko jąder, ale też podwzgórza i przysadki. Czyli również tych wyższych pięter hormonalnych. I to się objawia osłabieniem, ale też znacznie obniżoną jakością nasienia – mówi profesor. I dodaje:

„Robione były badania, w których pytano mężczyzn, jak oceniają jakość życia, a potem sprawdzano ich nasienie, i okazało się, że im kto lepiej ocenia jakość swojego życia, tym ma lepszą płodność. Amerykanie oceniali liczbę stresujących wydarzeń w okresie trzech miesięcy poprzedzających badanie i im ich było więcej, tym ruchliwość, koncentracja plemników była niższa. Były też badania na żołnierzach wojsk powietrznodesantowych, to jest bardzo wyczerpująca służba, i okazało się, że tam ta jakość nasienia obniża się zdecydowanie.”

Testosteron to nie wszystko

Stres może zatem sprawić, że na oko zdrowy, silny i atrakcyjny mężczyzna będzie miał fatalną jakość nasienia, a poziom testosteronu nie ma tu większego znaczenia. – W jądrze dokonuje się produkcja dwóch składników: nasienia i testosteronu. Możemy mieć więc bardzo dobrą produkcję testosteronu, a jednocześnie nasza spermatogeneza, czyli tworzenie plemników, może być zakłócona – mówi androlog. – Jeżeli taki mężczyzna stara się zajść z partnerką w ciążę, nie wychodzi im, powiedzmy, przez rok, i on trafia do mnie na badanie jakości nasienia, a po tym badaniu się okazuje, że jego jakość jest niewystarczająca albo plemników w ogóle w nim nie ma, to raptem, przez to, że byliśmy przez setki lat wychowywani w połączeniu funkcji reprodukcyjnych z seksualnymi, ten mężczyzna, który był bardzo sprawnym kochankiem, popada w impotencję. I to może trwać nawet kilka miesięcy.

Specjalista tłumaczy jednak, że to proces na szczęście odwracalny i niemały wpływ na to mają partnerki czy żony. Powinny one wiedzieć, że niemożność zapłodnienia kobiety jest dla mężczyzny dodatkowym czynnikiem stresującym, który jeszcze bardziej wpływać będzie na jakość plemników. –  Niższe poczucie własnej wartości natychmiast przekłada się na potencję – zapewnia Jędrzejczak.

Profesor podkreśla, że niepłodność to choroba i jej, i jego – bez względu na to, po czyjej stronie leży „wina”. I jeśli w życiu pary pojawia się problem z ciążą, cierpieć będą oboje. Dlatego jeśli okazuje się, że to mężczyzna ma problem z nasieniem, tak ważne jest wsparcie partnerki. Jej wyrozumiałość i cierpliwość sprawią, że mężczyźnie łatwiej będzie przechodzić proces leczenia.

Jędrzejczak zauważa również, że przed mężczyznami stoją rosnące potrzeby kobiet związane z chęcią zajścia w ciążę. Kobiety, które świadomie odwlekają decyzję o macierzyństwie na późniejszy wiek, powinny wiedzieć, że również im obniża się jakość komórek jajowych. Zapłodnienie kobiety np. po 35. roku życia wymaga od mężczyzny naprawdę dobrej jakości nasienia. Im kobieta młodsza, tym szanse na poczęcie nawet przy nieco słabszej jakości plemników, są znacznie większe.

Taki seks to stres

Niepłodność jednak często „zmusza” pary do późnego macierzyństwa. Po diagnozie starania przybierają większe tempo, a dziecko staje się głównym celem życia. To duży stres zarówno dla kobiety, jak i mężczyzny, a jednocześnie czynnik skutecznie utrudniający i leczenie, i zapłodnienie.

Seks na gwizdek, który oznacza stosunek w określonym i najlepszym dla kobiety czasie na poczęcie, bardzo często powoduje, że mężczyzna zaczyna mieć problem nie tylko z potencją, ale także erekcją.

– Jak badam nasienie, to mężczyźni dość często mi mówią, że ich współżycie nie wygląda najlepiej. Bo ostatni stosunek był na przykład dwa, trzy tygodnie temu, a nawet miesiąc temu. Tymczasem my zalecamy trzy stosunki w ciągu tygodnia. A nawet cztery. Współżycie tylko w okresie okołoowulacyjnym to jest po prostu za mało. Nie mówiąc już o tym, że to nie wpływa na trwałość związku. Bliskość. Ciepło. Wyrozumiałość – mówi profesor.

Taki sport to nie zdrowie

Wielu mężczyzn ucieka od tego typu sytuacji w rozmaite inne aktywności, w tym intensywny sport. I choć aktywność fizyczna jest niewątpliwie czynnikiem sprzyjającym leczeniu męskiej niepłodności, zwiększa produkcję testosteronu i ma wpływ zarówno na potencję, ale także poczucie męskości, potencjał intelektualny, jakość nasienia i długość życia, o tyle bardzo intensywny wysiłek może powodować skutek odwrotny.

– Jeżeli sportu jest za dużo, wtedy nasz organizm zachowuje się tak, jakbyśmy byli w permanentnym stresie. W Polsce w tej chwili kilka tysięcy mężczyzn trenuje triathlon. W Niemczech ćwierć miliona. Można więc przyjąć, że u nas też niebawem ta liczba wzrośnie. Powiedzmy do stu tysięcy. I to trenują najczęściej mężczyźni w wieku rozrodczym. Problem w tym, i to już jest udowodnione, że jeśli taki mężczyzna pływa, powiedzmy, 10 kilometrów tygodniowo, biega 100, jeździ 400 kilometrów na rowerze, czyli trenuje około 20 godzin tygodniowo, to jego nasienie jest raczej kiepskie. Jest już nawet jednostka chorobowa z tym związana, hipogonadyzm, czyli zmniejszenie funkcji jąder wywołane uporczywym wysiłkiem – przestrzega prof. Jędrzejczak.

Źródło: wyborcza.pl/ Cały wywiad TU

POLECAMY TAKŻE:

TMC – sposobem na niskie libido i oziębłość

Niskie libido i oziębłość seksualna? Pomoże na to rozgrzewający sposób TMC

reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *