Przeniesienie dziecka do własnego łóżka

Akcja: WYPROWADZKA… z łóżka rodzica. Sprawdź, jak to zrobić sprawnie i z sukcesem

Spanie dziecka w małżeńskim łóżku, a następnie czas i sposób przeniesienia do własnego łóżeczka to najgorętsze tematy wśród rodziców i otoczenia. Zaraz po rodzaju porodu i sposobie karmienia niemowlęcia. Każdy ma swoje zdanie i rady, a nierzadko słowa krytyki, gdy rodzic postępuje niestandardowo. Czy współspanie z dzieckiem jest bezpieczne i zdrowie? Kiedy przenieść dziecko do własnego łóżka? Jak to zrobić łagodnie i z sukcesem?

Czy dziecko powinno spać z rodzicami?

TAK lub NIE – każdy rodzic wybiera swoją odpowiedź. Noworodek może od pierwszych dni spać we własnym łóżeczku lub do 3. roku życia w jednym łóżku z rodzicami i jest to sprawa zupełnie indywidualna.

Ważne jest natomiast, aby niemowlę spało w tym samym pokoju co rodzice przez co najmniej pierwsze 6 miesięcy życia. Znacznie zmniejsza to ryzyko śmierci łóżeczkowej, przyduszenia się okryciem, utknięcia ręki czy nogi w szczebelkach itp. Niemowlę nie musi spać w jednym łóżku z rodzicami, może to być kołyska, dostawka czy łóżeczko ustawione przy łóżku. Istotne, aby rodzice z maluchem byli w tym samym pomieszczeniu i to możliwie blisko siebie.

Ważna jest elastyczność i indywidualne podejście do własnego dziecka i rodziny. Nie ma magicznej granicy wieku, po której dziecko powinno samo zasypiać/spać we własnym łóżku/spać we własnym pokoju.

Warto dodać, że nie istnieją żadne badania, które potwierdzałyby szkodliwość spania dziecka z rodzicami w jednym łóżku, nawet gdy mowa o 2-, 3-, 4-latku. Kluczowe, aby rodzice i dziecko znaleźli konfigurację, która będzie uwzględniała potrzeby każdego członka rodziny.

Zalety współspania

Co-sleeping, czyli współspanie ma szereg zalet, zarówno dla rodziców, jak i dzieci. W przypadku niemowląt karmionych piersią jest to niebywała wygoda – matka nie musi każdorazowa wybudzać się na karmienie, co zwiększa szansę rodziców (głównie matki) na wysypianie się.

Potrzeba bycia blisko mamy jest naturalnym mechanizmem dla każdego niemowlęcia, które nie pamięta innego stanu. W ciągu ostatnich 9 miesięcy było najbliżej mamy jak się da. Stąd wszelkie treningi spania polegające głównie na pozwoleniu dziecku na wypłakanie się są bardzo szkodliwe.

Badania wykazują, że dzieci śpiące w jednym łóżku z rodzicami, są bardziej samodzielne, odczuwają niższy poziom lęku, lepiej radzą sobie w relacjach społecznych – to pozytywne długofalowe konsekwencje. Korzyścią teraźniejszą jest utrzymanie prawidłowego stanu fizjologicznego. Praca serca i oddech malucha są uregulowane, a odczuwalna bliskość rodzica (nawet gdy śpią w tych samym pokoju, ale nie łóżku!) zapobiega zapadaniu niemowlęcia w bardzo głęboki sen, z którego mogłoby się nie wybudzić.

Współspanie co do zasady jest bezpieczne, jednak należy pamiętać o środkach ostrożności, o których szerzej przeczytasz TUTAJ.

Kiedy NIE przenosić dziecka do osobnego łóżeczka/osobnego pokoju?

Gdy podjęta została decyzja, że dziecko może już spać w swoim łóżku lub nawet pokoju, warto zastanowić się czy poza teoretyczną gotowością każdego członka rodziny, nie zaistnieją czynniki poboczne, które to utrudnią np.:

  • narodziny kolejnego dziecka – przyjście na świat rodzeństwa jest tak ważnym momentem w życiu dziecka i tak wiele zmienia, że rodzice powinni robić wszystko co w ich mocy, aby w tym czasie zaszło jak najmniej zmian w życiu pierworodnego/pierworodnej. Bardzo ważne jest, aby starsze dziecko nie odczuło, że wyprowadzka z rodzicielskiego łóżka jest spowodowana przyjściem na świat noworodka. Dziecko mimowolnie zacznie obwiniać o to nowonarodzone rodzeństwo i może dojść do eskalacji negatywnych uczuć i emocji wobec noworodka. Dlatego przenosiny do swojego łóżeczka powinny nastąpić albo na początku ciąży albo kilka miesięcy po narodzinach kolejnego dziecka. Ta granica jest bardzo płynna i uzależniona od indywidualnej sytuacji rodziny.
  • przeprowadzka – nowe miejsce zamieszkania to ogromna zmiana w życiu malucha. Przyzwyczajenie do nowej okolicy, pokoju, widoku z okna chwilę zajmie i warto w tym czasie zapewnić dziecku maksymalne poczucie bezpieczeństwa. Nie osiągnie się tego przenosząc dziecko do swojego – obcego na ten moment – pokoju. Lepszym rozwiązaniem jest stopniowe, wspólne urządzanie przygotowanego pokoiku dziecięcego. Jego przyszły lokator będzie miał czas, aby oswoić się z nowym miejscem i w pewnym momencie sam może chcieć się przenieść „do siebie”.
  • rozpoczęcie żłobka/przedszkola – kolejny wielki moment dla dziecka, w którym nie warto dokładać kolejnych bodźców potencjalnie stresujących. JEDNA ZMIANA NA RAZ. To ważna zasada, która pomaga lepiej przeprowadzić dziecko przez nowe okoliczności i sytuacje w życiu. O przeprowadzce do swojego pokoju można pomyśleć, gdy dziecko zaaklimatyzuje się już w placówce i będzie ochoczo do niej uczęszczać (albo chociaż z umiarkowanym entuzjazmem).
  • choroba/problemy w rodzinie – cokolwiek, co mogłoby zaburzać funkcjonowanie malucha. Jeśli jest chore, częściej odwiedza lekarza albo w rodzinie pojawiają się jakieś konflikty i stresujące sytuacje, a dziecko może to wyczuwać, lepiej wstrzymać się nieco z przenoszeniem do własnego łóżka czy pokoju.

Dziecko we własnym łóżku – jak to zrobić łagodnie i skutecznie?

Odpowiedzią na pytanie, kiedy przenieść dziecko do własnego łóżka, jest: wtedy, kiedy potrzebuje tego dana rodzina. Spanie razem ma być komfortowe i przyjemne dla wszystkich zainteresowanych. Pominąwszy pierwsze pół roku, kiedy to są wyraźne wskazania do spania z dzieckiem w jednym pokoju.

Skuteczne przenosiny do własnego łóżka to zmiana zaplanowana i zapowiedziana, nigdy podejmowana spontanicznie w wyniku np. nieprzespanej nocy czy zmęczenia wspólnym spaniem. Dziecko musi być przygotowane i wiedzieć, że taka zmiana nastąpi.

Przeczytaj także: Twoje dziecko nie lubi łóżeczka? Zobacz, jak i gdzie powinno spać niemowlę

Większość rodziców z tej okazji kupuje dziecku nowe, „starsze” łóżko lub odnawia pokój i pozwala współdecydować w wyborze. Jest to dobry kierunek i zazwyczaj wprawia dziecko w pozytywny nastrój oczekiwania na coś przyjemnego i nowego.

Co jeszcze mogą zrobić rodzice, aby zmiana zaszła możliwe łagodnie i z sukcesem?

  • wspólnie urządzić nową przestrzeń – pozwolić dziecku wybrać poszewkę, poduszkę, lampkę koło łóżka, pluszaka do spania,
  • wytłumaczyć zmianę – znajome bywa mniej przerażające. Warto opowiedzieć dziecku, jak od teraz będą wyglądały noce, co będziecie robić przed zaśnięciem, czy drzwi zostaną otwarte, jaka lampka będzie się palić przy łóżku itp. Maluch może się np. bać że obudzi się w środku nocy w ciemnym pokoju – wtedy informacja o lampce może go uspokoić.
  • wymyślić rytuał przed spaniem – może to być czytanie bajek, słuchanie bajki audio czy śpiewanie kołysanek, a może drapanie po plecach? Dobrze też z góry zastanowić się, czy rodzic będzie z dzieckiem do zaśnięcia czy tylko na czas czytania bajki, a później maluch próbuje usunąć sam. Decyzja należy do rodzica, każdy ma inne podejście w tym względzie, ale zdecydowanie należy z dzieckiem to ustalić, zamiast wymykać się po cichu.
  • elastyczne podejście – jest wielu zwolenników żelaznej konsekwencji, w myśl której za każdym razem, gdy dziecko wstanie w nocy i przyjdzie do rodziców, należy je odprowadzić do swojego łóżka. Raz złamana zasada miałaby pokazać dziecku, że rodzic nie myśli poważnie i można przychodzić do rodziców każdej nocy. Agnieszka Stein, psycholożka, autorka bestsellerowych książek o wychowywaniu dzieci, na łamach serwisu dziecisawazne.pl, tak pisze o konsekwencji: Zacznę od radykalnego stwierdzenia: konsekwencja dobra jest w tresowaniu dzikich zwierząt! W bliskich, pełnych miłości relacjach z własnymi dziećmi często dużo zdrowsza (i bardziej wychowawcza) okazuje się być niekonsekwencja.

Zobacz: Twoje dziecko jest wciąż marudne? To może być objaw HNB

Kilka słów o (nie)konsekwencji

Tematowi konsekwencji warto przyjrzeć się bliżej, gdyż to ta cecha wydaje się być najważniejsza przy nauczeniu dziecka samodzielnego zasypiania/zasypiania we własnym łóżku. Otoczenie powtarza: musisz być konsekwentna, odsyłaj za każdym razem do łóżka, kilka nocy nie prześpisz, a później będziesz miała z głowy. Warto jednak porównać umiejętność samodzielnego zasypiania/zasypiania we własnym łóżku z każdą inną umiejętnością. Czy matka zmuszałaby dziecko do chodzenia, nieustannie podnosząc na dwie nogi i nie pozwalając usiąść? Czy odmówiłaby pieluchy, sadzając uparcie na nocnik? Te czynności rodzic utożsamia z gotowością dziecka. Jedno dziecko opanuje je wcześniej, drugie później, a zadaniem rodzica jest wspierać, motywować i zachęcać, czekając na ten najlepszy moment.

Inną kwestią – na którą też zwraca uwagę Agnieszka Stein – jest dostosowanie konsekwencji do konkretnego dziecka, a nawet indywidualnej sytuacji. Dziecko może być zmęczone, w stanie przedchorobowym, przestymulowane, zaniepokojone, smutne – warto stawiać samopoczucie i stan dziecka na pierwszym miejscu, przed konsekwencją. Poza tym niektóre bardzo wrażliwe lub zlęknione dzieci, które wyjątkowo potrzebują bliskości, okupią takie konsekwentne odprowadzanie do swojego pokoju ogromną traumą, płaczem i stresem. Konsekwencja w przypadku zdrowia i bezpieczeństwa dzieci – jak najbardziej, jest konieczna, ale w innych przypadkach warto się najpierw zastanowić, czy przypadkiem brak konsekwencji nie okaże się dla malucha bardziej wspierający.

Nauczenie dziecka spania we własnym łóżku lub pokoju może być trudne, a czasami – gdy dziecko jest gotowe – pójdzie zupełnie naturalnie. Nie warto więc na siłę doprowadzać do sytuacji, która przyniesie więcej szkody niż pożytku. Obserwujmy dziecko, sprawdźmy czy jest gotowe, dużo tłumaczmy i próbujmy, gdy nadejdzie pora.

 

Perz S., Steinborn B., Staręga M., Kara-Perz H., Częstość występowania czynników ryzyka zespołu nagłej śmierci
niemowlęcia, https://neurologia-dziecieca.pl/neurologia_39-29-38.pdf
A. Keller M.A., Goldberg  W.A.,
Wspólne spanie: pomoc czy przeszkoda w samodzielności małych dzieci https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1002/icd.365
https://dziecisawazne.pl/o-pozytkach-plynacych-z-niekonsekwencji/

POLECAMY TAKŻE:

Bezdech u dziecka – rozpoznanie, postępowanie, leczenie

 


Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *