Bób – strażnik płodności i pomoc w walce z PCOS. Nie przegap sezonu!

Zamiast po suplementy do apteki, latem warto wybrać się na spacer do warzywniaka. Tam znajdziecie prawdziwych sprzymierzeńców do walki z niepłodnością. Jednym z nich jest niewątpliwie bób. Co się w nim kryje, jak wpływa na poprawę płodności oraz jak go przyrządzać? Nie przegapcie sezonu na to warzywo!

Lato uwielbiam z co najmniej kilku powodów. Oczywiście że za słońce, za ciepło, za zieleń, za cień pod rozłożystym drzewem, za pachnące ogrody i gorący piach na plaży. Nawet za to obrzydliwe brzęczenie komarów na mazurskiej wsi. Ale przede wszystkim kocham lato za kosze pełne owoców i warzyw, które mogę kupować z równą pasją, z jaką podobno prawdziwa kobieta kupuje buty.

Mam kilka hitów sezonowych, na które czekam gorączkowo – niemal jak fani futbolu oczekujący na mecz Polaków na Euro. Zanim pojawią się w warzywniakach i na okolicznych straganach, przypominam sobie wszystkie możliwe z nimi przepisy i wariacje, snując jednocześnie marzenia o letnim rodzinnym obiedzie podanym na balkonie albo na trawie w parku.

Sezon na bób

No a teraz, już jest, właśnie się pojawił, mój ukochany pan bób! Ile ja czasu straciłam, zanim się przekonałam, że te niepozorne – a i często owiane złą sławą – ziarenka to absolutnie fantastyczne i wielozadaniowe warzywo. Uwielbiam i polecam, ale i zachwalać będę nie tylko niezaprzeczalne walory smakowe – zwłaszcza w kilku połączeniach, o czym za chwilę, ale także, a może przede wszystkim, także za niezwykłe właściwości zdrowotne – w tym propłodnościowe.

Fakt – bób potrafi trochę nadąć się w naszych żołądkach – wszak to warzywo strączkowe. Uspokajam jednak, że to nie złośliwość warzywa samego w sobie, a błąd ludzki, który kryje się w sposobie jego przygotowania. Od razu wyjaśniam: bób, by nie spowodował nieprzyjemności, należy wcześniej namoczyć (najlepiej przez całą noc), a potem ugotować lub uparzyć. Choć przy gotowaniu, jak wiele innych warzyw, straci trochę swych cennych właściwości, z pewnością zachowa fantastyczny smak i wprawi w doskonały nastrój.

Bób na niepłodność

A jeśli jesteśmy już przy właściwościach. Przede wszystkim to przebogate źródło białka roślinnego. W 100 g ugotowanego bobu jest go aż 7,60 g. I tu – uwaga!  Według naukowców białko pochodzenia roślinnego ma niebanalny wpływ na zwiększanie płodności. Jakim cudem? Żadnym cudem, tylko poprzez zmniejszanie oporności na insulinę, ale także poprzez zawartość argininy – aminokwasu korzystnie wpływającego na przepływ krwi przez narządy rodne oraz implantację zarodka.

Co więcej – przypuszcza się, że białko roślinne odgrywa ważną rolę w leczeniu zespołu policystycznych jajników, który często wiąże się z zaburzeniami owulacji. W badaniu NHS II wykazano, że zamiana 5 proc. energii pochodzącej z białka zwierzęcego na energię z białka roślin zmniejszało aż o – to robi wrażenie – 50 proc. ryzyko niepłodności związanej z takimi zaburzeniami. Właśnie dlatego lekarze i dietetycy zalecają kobietom starającym się o dziecko, by do swoich diet włączały białko roślinne, które znajdziemy nie tylko w bobie, ale także w ciecierzycy, nasionach roślin strączkowych, orzechach czy produktach zbożowych takich jak kasze, makarony czy ryż.

Mało? No to dorzućmy do cudownych właściwości bobu jeszcze i to, że jest także bogatym źródłem kwasu foliowego – tak potrzebnego w ciąży. Jak podają dietetycy 100 g surowego bobu pokrywa aż 106 proc. dziennego zapotrzebowania na tę witaminę, która może zapobiec wystąpieniu wad rozwojowych u płodu i wspomóc proces leczenia niedokrwistości.

Bób – jak i z czym jeść

Młody bób można jeść zarówno na surowo, jak i po ugotowaniu (także na parze). Pytanie pojawia się także, czy trzeba go obierać. Cóż – ja obieram, bo… lubię. To naprawę fajna zabawa, zwłaszcza że po ugotowaniu nasionka niemal same wyskakują ze skórek. Trzeba też przyznać, że po obraniu konsystencja warzywa robi się przyjemniejsza, wręcz aksamitna – łatwiej jest też zblendować obrany bób – choćby do zupy-kremu – a jednocześnie zachować świeży kolor zieleni.

Choć nie jest to warzywo z kategorii „zero kalorii”, bo w 100 g ugotowanego bobu zasadza się na nas 110 kalorii, jednak – by nie brzmiało to tak strasznie – dzięki niewielkiej zawartości tłuszczu i sporej ilości rozpuszczalnego błonnika jest jednym z pożądanych składników diety odchudzającej. Bób – jedzony rozsądnie – może być całkiem dobrym strażnikiem naszej wagi i smaczną alternatywą dla małego głodu, który pojawia się w ciągu dnia.

Dla dociekliwych podam wartości odżywcze ugotowanego bobu w 100 g:

  • Wartość energetyczna – 110 kcal
  • Białko ogółem – 7,60  g
  • Tłuszcz – 0,40  g
  • Węglowodany – 19,65  g
  • Błonnik – 5,4  g

Witaminy

  • Witamina C – 0,3 mg
  • Tiamina – 0,097 mg
  • Ryboflawina – 0,089 mg
  • Niacyna – 0,711  mg
  • Kwas pantotenowy – 0,157 mg
  • Witamina B6  – 0,072 mg
  • Kwas foliowy –  104 μg
  • Witamina A – 1 μg
  • Witamina K – 2,9 μg

Minerały

  • Wapń – 36 mg
  • Żelazo  – 1,50 mg
  • Magnez  – 43 mg
  • Fosfor – 125 mg
  • Potas  – 268 mg
  • Sód – 5 mg
  • Cynk  – 1,01 mg

Źródło danych: USDA National Nutrient Database for Standard Reference

Kto nie może jeść bobu

I uwaga! Jeśli jesteś w ciąży i nie masz cukrzycy ciążowej i problemów żołądkowych – śmiało możesz pałaszować bób. Jeśli jednak cierpisz na tę chorobę – niestety musisz z niego zrezygnować! Warto też wspomnieć, że sporadycznie, ale jednak, bób może powodować poważne reakcje alergiczne. Do wystąpienia objawów dochodzi zazwyczaj u osób cierpiących na fawizm (tzw. chorobę fasolową).

Tyle wykładu, czas na zajęcia praktyczne. Oto 3 przepisy na dania z bobem, których zrobienie zajmie ci najwyżej kilkanaście minut.

Czytaj dalej >>>

  • Strony:
  • 1
  • 2
Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *