Mamo, to najgorsze co możesz sobie zrobić po porodzie!

Gdy na świat przychodzi ten różowy, mały bobasek, totalnie tracisz dla niego głowę. Mogłabyś godzinami tulić, wdychać ten niepowtarzalny zapach niemowlaka, patrzeć na słodką buzię bez końca. Jednak łatwo o popełnienie wtedy jednego błędu, który może rzutować na wiele aspektów twojego życia.

Mowa o przypadłości, która dotyka wiele kobiet po porodzie, a która może znacząco wpłynąć na jakość życia, zdrowie psychiczne i relacje z bliskimi. Przypadłość ta to stanie się Zosią Samosią, która wszystko sama zrobi najlepiej.

Nie prosisz o pomoc, bo chcesz pokazać, jak wspaniale sobie radzisz

Twoja mama, teściowa, przyjaciółka, ciocia i siostra, a także ojciec dziecka oferują pomoc w opiece nad dzieckiem, a ty konsekwentnie odmawiasz, bo chcesz pokazać całemu światu, jak świetnie sobie radzisz. Jak umiejętnie godzisz opiekę nad noworodkiem z prowadzeniem domu. Jak doskonale weszłaś w nową rolę mamy. My kobiety tak mamy, że lubimy pokazywać, jakie jesteśmy samowystarczalne, choć często ledwo starcza nam sił. Nie chcemy pokazać otoczeniu, że dopiero, co sprowadziliśmy na ten świat dziecko, a już sobie z nim nie radzimy.

STOP! Nie musisz nikomu udowadniać, jak świetnie sobie radzisz. Wyidealizowany wizerunek mamy z mediów i Instagrama nie istnieje w życiu realnym. Te mamy, które z boku wyglądają tak perfekcyjnie, w rzeczywistości zmagają się z takimi samym problemami jak każda inna matka. 

Sprawdź: Po co są ojcowie?

Nie prosisz o pomoc, bo ci wstyd

Niezręcznie ci przyznać, że nie umiesz bądź nie masz siły opiekować się własnym dzieckiem. Przecież wciąż słyszysz, że intuicja matki podpowie ci, jak radzić sobie z maluchem. Głupio ci przyznać, że nie masz lub nie słyszysz tej intuicji. Jeśli do tego dojdzie jakiś niewybredny komentarz np. położnej, a tobą targają jeszcze poporodowe hormony, to o negatywne myśli nie problem.

Pamiętaj, że babcie dziecka zazwyczaj są bardzo chętne do opieki nad wnuczęciem, tylko potrzebują często sygnału od ciebie, że ta pomoc jest potrzebna. Szczególnie teściowe mogą mieć opory z wyartykułowaniem takich propozycji, wychodząc z założenia, że nie będą się narzucać. Zresztą pomyśl sama, czy gdyby twoja córka urodziła maluszka, nie chciałabyś być dla niej wsparciem, czy denerwowałyby cię prośby o pomoc i czy krytykowałabyś brak wprawy w opiece nad noworodkiem?

STOP! Przyjmując pomoc od innych nie stajesz się automatycznie nieporadna. Kiedyś dzieci wychowywano w rodzinach wielopokoleniowych i normą było, że maluchem zajmowała się, i mama, i babcia, i ciocia, i wujek. Wsparcie od najbliższych to nie tylko odciążanie ciebie, ale też możliwość nawiązania bliskiej relacji dziecka z innymi członkami rodziny.

Nie prosisz o pomoc, bo ty zrobisz wszystko najlepiej

Pani perfekcyjna to drugie imię wielu kobiet. Po urodzeniu dziecka te tendencje mogą się jeszcze nasilać. Szczególnie widać to w relacji rodziców, gdzie mama często boi się oddać malucha pod opiekę taty, bo nie da sobie rady, upuści, nie nakarmi, nie przewinie, nie załagodzi płaczu i w ogóle gdzie tam on się nadaje do opieki nad taką kruszynką. Niektórym panom bardzo pasuje taki układ, ale większość ojców chce jednak aktywnie angażować się w opiekę nad dzieckiem. Tylko ty, jako mama dziecka, nie możesz mu tego utrudniać. Może nie zrobi wszystkiego tak idealnie jak ty, ale to też jego dziecko i naprawdę warto, aby spędzał z nim jak najwięcej czasu.

STOP! Boisz się, że partner nie da sobie rady w opiece nad maluszkiem? W porządku, masz do tego prawo, ale postaraj się w miarę możliwości angażować go w opiekę nad bobasem, na początku pod twoim okiem. Może się okazać, że radzi sobie dużo lepiej niż przypuszczałaś, a jeśli jest nieporadny, cierpliwie ucz go, jak podnosić maluszka, jak przewijać, karmić, układać do snu.  

Sprawdź: Dorota Wellman: „Każda godzina wzięta dla siebie nie jest godziną straconą”

Nie prosisz o pomoc – zobacz, co może cię czekać

Pierwszy rok, dwa dziękujesz za pomoc najbliższych i wszystko chcesz robić sama. Nawet trochę sprawia ci przyjemność, że maluch tak lgnie do ciebie i tylko ty wiesz, jak go uspokoić, jak okiełznać łzy i odpędzić smutek. To ty najszybciej uśpisz, i ty wiesz, gdzie leżą ubrania dziecka. Twój partner na początku próbuje wesprzeć, okazuje zainteresowanie, chce cię wyręczać w obowiązkach. Ale, gdy kolejny raz słyszy „ja to zrobię lepiej/ja to zrobię szybciej”, w końcu rezygnuje. I przyjdzie taki czas, że poczujesz się zmęczona opieką nad dzieckiem. Czas, gdy zapragniesz iść na wino z przyjaciółkami, wyjechać do spa, pójść na fitness, czy po prostu poświęcić cały dzień na zakupy w galerii. Będziecie chcieli iść z mężem na całonocne wesele przyjaciół. Tylko wtedy może już nie być chętnej osoby, która pomoże w opiece nad dzieckiem. Albo, co gorsza, maluch może nie chcieć zostać cały dzień z babcią, czy tatą, przyzwyczajony, że to z tobą spędza całe dnie. I wtedy, choćbyś naprawdę potrzebowała pomocy, ciężko będzie jej uświadczyć. Przecież przyzwyczaiłaś wszystkich, że tak świetnie sobie radzisz.

STOP! Choćbyś tuż po porodzie miała cały zapas energii, choćbyś mogła całą dobę czuwać nad maleństwem, choćby twoja miłość do dziecka mogła znieść każdy nocny płacz i pobudkę, daj sobie pomóc. Proś o pomoc i przyjmuj pomoc oferowaną przez najbliższych. Uwierz, że sprawisz im tym dużą radość. Babcie też chcą czuć się potrzebne. Kiedyś podziękujesz sobie za tę decyzję

POLECAMY TAKŻE:

Tata na urlopie. Jakie świadczenia urlopowe przysługują ojcu w 2018 roku?

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *