Jedz inaczej, a zajdziesz w ciążę! Oto 50 sposobów, by w końcu przejść na dietę

  1. Stawiaj sobie realne cele! Tylko takie mają szanse powodzenia. Nie musisz od razu schudnąć 25 kilogramów. Przyjrzyj się temu, co do tej pory jadałaś – może spróbuj spisać swoje tygodniowe menu? Zobaczysz wtedy, jak bardzo to bałaganiarskie, przygotowane na kolanie, kupne, jedzone w pędzie albo odgrzewane w mikrofali. Musisz się zatrzymać, by potem ruszyć do przodu – tym razem w dobrze obranym kierunku. Przede wszystkim jednak – musisz tego chcieć.
  2. Zaangażuj rodzinę lub bliskich znajomych do zmiany nawyków żywieniowych. Razem łatwiej! 

  3. Stawiaj na ewolucję, a nie rewolucję sposobu Twojego odżywiania.

  4. Znajdź treściwe źródła, które pogłębią Twoją wiedzę. W internecie jest mnóstwo ciekawych blogów prowadzonych z pasją i zamiłowaniem. Oczywiście trafisz zapewne na takie grupy, które będą negatywnie wpływać na Twoje samopoczucie, niestety istnieje czynnik ludzki, za który nie mogę odpowiadać. Szukaj dobrych motywacji, a na pewno znajdziesz!

    >>> To w środku – blog o niepłodności i zdrowym jedzeniu

  1. Stawiaj na różnorodność swojego menu. Dzięki temu dostarczysz więcej witamin do organizmu. 

    >>> Dieta na płodność – Anna Makowska podpowiada, co powinno się w niej znaleźć

  1. Wybierz się na pobliski targ, poszukaj innych produktów których do tej pory nie miałaś okazji spróbować, istnieje duża szansa, że Ci zasmakuje. 

    >>> Jak polubić awokado i dlaczego warto, jeśli chcesz zajść w ciążę

  2. Daj sobie czas! Zrób najpierw pierwszy krok np. zacznij regularnie jeść. Licz się z tym, że pociągnie to za sobą kolejne kroki w drodze do osiągnięcia zamierzonego celu. Najtrudniej zacząć! Spróbuj zrobić wszystko, by posiłki pojawiały się co 3 godziny.
  1. Nagradzaj się, ale w inny sposób niż jedzenie. Niech Twoją nagrodą za Twoje sukcesy będą wspólne wyjścia ze znajomymi do teatru bądź inna rozrywka dobrana do Twojego temperamentu. Na pewno jest coś co od dawna chciałaś zrobić w swoim życiu. TADAM… Zrób to!
  1. Zacznij czytać etykiety! Produkty zawierające w swoim składzie zagadkowe nazwy na pewno nie są zdrowe… Uwierz mi, nie bez powodu nie znasz ich znaczenia, nie każdy z nas studiował chemię.
  1. Spróbuj częściej jadać w domu lub korzystać z posiłków przygotowanych samodzielnie lub z zaufanego źródła. Pozwolę sobie zarekomendować jedno miejsce, mam nadzieję że się nie pogniewasz, tym bardziej że sama często tam bywam… Polecam restaurację Magda&Drezler, korzystając z ich usług i jednocześnie będąc klientem Centrum, dostaniesz 10% rabatu na każdy posiłek lub od całego zamówienia np. na dany dzień.
  1. Postaraj się wypracować sobie schemat: to, ile posiłków Twój organizm potrzebuje w ciągu dnia, zakładam, że wiesz, pomyśl, o jakich porach będziesz mogła je spożyć, tak, aby nikt w tym czasie nie zakłócał Twojego spokoju.
  1. Zacznij celebrować swoje posiłki – to, ile czasu przeżuwasz pokarm ma nie lada znaczenie. Jeżeli przeżujesz więcej razy swoją kanapkę, sytość przyjdzie szybciej niż myślisz! Dodatkowo unikniesz nieprzyjemnych potem objawów tj. chociażby klasyczne bóle brzucha po zbyt szybko zjedzonym obiedzie.
  1. Spróbuj zamienić produkty wysokokaloryczne na takie, które możesz sam przygotować.
  2. Bardzo popularny baton musli, kupiony w sklepie, nie jest do końca zdrowym rozwiązaniem, ponieważ często w jego składzie znajduje się syrop glukozowo-fruktozowy. Jeżeli zrobisz batonika w domu, będziesz pewien, z jakich składników został zrobiony. Dodatkowo istnieje szansa, że coraz rzadziej będziesz sięgać po tego typu produkty, komu by się chciało cały czas stać przy garach.

    >>> Tu znajdziesz przepisy na słodycze i ciasta, które nie zwierają cukru i słodzików. Browie, tiramisu, pralinki karmelowe i wiele innych. 

  1. Zamiast szukać wymówek, zacznij dostrzegać najlepsze dla siebie rozwiązania. Gwarantuję Ci, że takowe istnieją.
  1. Spróbuj stopniowo wymieniać produkty o wysokiej zawartości pustych kalorii na kolejne zdrowsze ich zamienniki.

    >>> Czym zastąpić kawę – sprawdź!

  1. Postaraj się dostrzec, jak Twoje ciało reaguje na spożywane produkty. Jedząc zdrowo, dostarczysz do swojego organizmu więcej witamin i składników mineralnych, a co za tym idzie, poprawi się kondycja Twoich włosów, skóry i paznokci, wyregulują się procesy zachodzące w różnych układach organizmu.
  2. Zaufaj sobie! Nie rezygnuj z siebie tylko dlatego, że inni wyśmiewają Twój zapał i chęć do zmiany sposobu odżywiania. Słuchaj siebie, wiesz, jak wyglądało Twoje odżywianie i co Tobie robiło, wiesz też, jak nie chcesz, żeby dalej wyglądało. Obydwie kwestie niosą za sobą Twoją dezaprobatę – czyż nie? Tak więc przyszedł czas, aby po prostu to zmienić.
  1. Zacznij pić wodę. Tak wodę. Pewnie myślisz sobie, ale wymyśliła – jakbym nie wiedziała. Ale zastanów się, czy tak rzeczywiście jest. Czy targając się na rozpoczęcie zdrowego odżywiania, nie zapominasz o najważniejszym. Szukasz wyszukanych suplementów, aby nawilżyć skórę, poprawić cerę. A tu bach… zacznij pić odpowiednią ilość wody. Uwaga! Efekty gwarantowane.

    >>> Sprawdź, jak przygotować wodę, by pić ją z przyjemnością, a nie z konieczności. Oraz jak to wpływa na płodność

  1. Uprawiaj aktywność fizyczną! Obojętnie co wybierzesz, ważne, by oprócz pozytywnych skutków ubocznych w postaci utraty zbędnych kilogramów, aktywność ta dawała Ci radość z aktywnego spędzania czasu.
  1. Przy doborze odpowiedniej aktywności, nie obawiaj się skorzystać z porady specjalisty, do którego masz zaufanie. Specjalista w postaci Trenera Personalnego zdiagnozuje Twoje możliwości i ukierunkuje Twój zapał w odpowiednim kierunku.
  1. Nie trenuj jak olimpijczyk! No chyba że jesteś olimpijczykiem. Zdam się tutaj na Twoją rozwagę w planowaniu aktywności fizycznej, pamiętaj, że ma być to taka aktywność, która będzie Ci towarzyszyć jak najdłużej, nie planuj aktywności, która ma być katorgą!

    >>> TRENUJ Z GOSIĄ: Zestaw ćwiczeń zwiększających szansę na ciążę

  1. Suplementy! Pamiętaj, że nie jesteś ww. olimpijczykiem i nie potrzebujesz żeli energetyzujących i innych preparatów, aby podnieść swoją wydolność. Pożywienie ma być tutaj głównym katalizatorem, wybieraj świadomie produkty które dodadzą Ci wigoru bez żadnego oszukiwania organizmu. Prędzej czy później organizm upomni się o swoje. Tutaj musisz mi zaufać, wiem co mówię.
  1. Nie wszystko od razu! Pamiętaj, że tylko wytrwałość, a czasem nawet przystanek przybliży Cię prawdziwie do celu. Nawet jeden krok do tyłu nie będzie zły, pamiętaj, że nie bez powodu powstało przysłowie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. W drugą stronę jest podobnie, gdy czujesz potrzebę odpoczynku, to naprawdę Ci się należy. Powtórzę po raz drugi – organizm w końcu upomni się o swoje.
  1. Jeżeli już planujesz podjęcie aktywności, to proszę, a raczej błagam – bądź rozważny podczas korzystania z ćwiczeń znajdujących się w internecie. Tutaj odeślę Cię do punktu nr 21. Nie bój się
  1. Czasami warto zacząć od wizyty u fizjoterapeuty (jeżeli nie ma trenera, który wzbudza Twoje zaufanie), które określi ograniczenia Twojego ciała.
  1. Stopniowo zwiększaj intensywność! Pamiętaj, że organizm upomni się o swoje, jeżeli będziesz brać zbyt dużo naraz!
  1. Cierpliwość! Proszę Cię bądź cierpliwy, czekając na efekty. Im wolniej osiągniesz obrane przez siebie cele, tym bardziej będą cieszyć, a efekty prawdopodobnie zostaną z Tobą na dłużej.

    >>> Walka z niepłodnością to lekcja cierpliwości – jak się jej nauczyć?

  1. Zaplanuj swój trening! Najlepiej od razu przemyśleć swój tydzień, np. wtorki i czwartki idę na pilates do Magdy lub innej trenerki.
  1. W przypadku kontuzji od razu udaj się do fizjoterapeuty lub medycznego trenera personalnego, który wytłumaczy, jak pracować z ciałem, by wróciło do stanu sprzed kontuzji.
  1. Jedz po treningu! Ważne jest, abyś zmienił myślenie nt. posiłków, te potreningowe są równie ważne!
  1. Zacznij interesować się, jaką kaloryczność mają dane produkty. Pamiętaj, że bardzo ważna przy tym jest jakość produktu! Dbaj o to, aby wybierane przez Ciebie przede wszystkim odżywiały Twój organizm.
  1. Nie stosuj diety kulturystycznej! To tak jak z olimpijczykiem i suplementami. Zastanów się, czy to jest faktycznie zgodne z Twoją naturą. Czy chcesz jeść kurczaki podczas obiadu z rodziną? Tylko kurczaki? Jeśli tak, to nie czytaj dalej, wróć do lektury, jak wydarzy się coś, co zmieni Twoje myślenie i nastawienie do diety, być może chcę od Ciebie za dużo naraz.
  1. Wrzuć na luzzzz! Stres nie jest dobrym doradcą, więc zadbaj o swój komfort psychiczny, gwarantuję Ci, że przełoży się to na to, co ląduje na Twoim talerzu!
  1. Przestań wierzyć, że kolacja powinna być jedzona najpóźniej o 18.00. Wiadomo, że aby to stwierdzić, musiałabym się Ciebie zapytać, jak skonstruowany jest Twój dzień, nie mniej jednak w większości przypadków 18.00 to zdecydowanie za wcześnie na ostatni posiłek w ciągu dnia.
  1. Nie wierz, że kolacja powinna składać się tylko z białka! Wróć proszę do punktu nr 33. Jeśli to Cię nie przekona, zapraszam na wizytę. Postaram się na niej wyjaśnić, dlaczego tak uważam, tutaj nie mamy na to czasu. Chociaż może napiszę książkę? Kto wie?!
Plan na zmianę: jeść inaczej
  1. Owoce, owoce, owoce. Istnieje przekonanie, że nie powinny być jedzone po godzinie 12.00. A jak mam ochotę napić się soku ze świeżo wyciskanej pomarańczy po wzmożonym wysiłku, to też nie mogę po jest popołudniu? A z reguły trenuję wieczorami… Pamiętaj, możesz wszystko! Pytanie, ile i dlaczego. Ale o tym pozwól, że opowiem Ci w gabinecie.
  1. Jak już jesteśmy przy pomarańczach, to pozwól, że wytłumaczę Ci, jaka jest różnica pomiędzy sokiem z pomarańczy (świeżo wyciskany), a spożyciem owocu w całości. Aby napić się szklanki soku, często wykorzystujemy więcej niż jeden owoc pomarańczy, natomiast spożycie owocu w całości będzie bardziej odżywcze i kaloryczne, ponieważ zjadasz owoc w całości, włącznie z miąższem – co pewnie będzie się równać szybszemu zaspokojeniu potrzeb naszego organizmu. Dlatego gdy pijesz sok, to nie rezygnuj z owocu czy kanapki. To nie to samo. A najlepiej to kup blender! Wtedy uzyskasz sok z całego owocu. Tak, kup blender!
  1. No tak, ustaliliśmy już, że możesz jeść owoce po godzinie 12.00, a co z bananami? Przecież banany tuczą… Jeżeli tak uważasz, to poproszę Cię, wróć do punktu nr 33 i wróć do mnie znowu, kiedy będziesz gotowy. 

 

  • Strony:
  • 1
  • 2
  • 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *