Czego życzą sobie niepłodne kobiety

Nie życzcie nam tylko dziecka! Co chciałyby usłyszeć od bliskich niepłodne kobiety

Święta to czas, kiedy wszyscy wszystkim ślą życzenia. Czego z okazji Świąt można życzyć parom długo starającym się o ciążę? Parom, które znów kolejne święta spędzą bez upragnionego dziecka? Co powiedzieć podczas łamania się opłatkiem? Przeczytajcie, czego niepłodnym życzą… niepłodni. To najlepsza podpowiedź dla wszystkich najbliższych. Oto 5 najpiękniejszych życzeń świątecznych dla starających się o dziecko.

Katarzyna (29 lat): O dziecko starałam się przez trzy lata – to był czas, który uświadomił mi, jak wiele, ale też jak niewiele ode mnie zależy. Czas, w którym było mnóstwo łez, załamania i niemal wyzerowanej nadziei. Ale też czas, kiedy miłość pokazywała swą niewyobrażalną moc. Niepłodność paradoksalnie okazała się najlepszym testem naszej relacji – umocniła uczucie, które kiedyś nas połączyło. Pokazała, że jest prawdziwe i trwać może mimo wszystko. Dała power, sklejała pęknięte po każdym negatywnym teście serce. Po trzech latach – zaszliśmy w ciążę. Mimo nieudanych dwóch transferów, mimo niepłodności o niezidentyfikowanej przyczynie – w drodze jest nasze pierwsze, wyczekane i już tak bardzo ukochane dziecko. Dziecko, które poczęło się całkowicie naturalnie. To będzie dziewczynka – Wiktoria Nadia, na znak zwycięstwa i nadziei.


Wszystkim parom, które wciąż jeszcze czekają na swoje maleńkie wielkie szczęście – życzę przede wszystkim MIŁOŚCI. Tylko ona da siłę, by wstawać za każdym razem, gdy się upadnie. Tylko ona daje poczucie bezpieczeństwa i wizję szczęśliwej przyszłości.


Nie traćcie nadziei, walczcie i kochajcie się. A w zasadzie odwrotnie: kochajcie się i nie dajcie niepłodności zabrać tego, co pozwoli Wam przetrwać każdą porażkę.

Agnieszka (31 lat): Sobie i wszystkim kobietom, które na drodze zderzyły się z niepłodnością, życzę przede wszystkim spokoju i pokoju w sercu. Mądrości i siły, by mimo przeciwności losu – nie stracić wiary przede wszystkim w siebie. Niepłodność może próbuje zabrać marzenia, próbuje rozwalić świat na drobne kawałki, próbuje skłócić wiele relacji, ale tylko od nas zależy, czy jej na to pozwolimy.

Już piąty rok wypatruję drugiej kreski na teście. Nie wiem, ile przepłakanych nocy i dni za mną. Złość na siebie i wszystkich dookoła, ten przeszywający ból i pustka już nieraz powodowały, że mówiłam słowa, których się wstydziłam. Nie pokona mnie niepłodność! Nie zabierze kobiecości. Jestem silna, mimo że muszę prosić o pomoc.

Nie wstydźmy się tego robić. Nie bójmy się otwarcie mówić światu, jakim cierpieniem jest ta choroba. I nie dajmy sobie wmówić, że skoro nie mamy dziecka, to trzeba się z tym pogodzić, bo nie wszyscy muszą mieć dzieci. Tego Wam życzę i na Święta, i na każdy kolejny dzień.

Ewa (27 lat): Wszyscy nam życzą – dziecka. I to dobre życzenie. Ale w tej trudnej i nierównej walce z niepłodnością potrzeba też innych życzeń. Może nie wprost: zdrowia, szczęścia i pieniędzy, ale dobrego słowa, które pokaże, że nie jesteśmy nienormalne, płacząc na widok kobiet w ciąży.


Chciałabym w te święta usłyszeć od bliskich, że wierzą we mnie i moje marzenie. Że bez względu na to, w jaki sposób zajdę w ciążę, oni będę stali za mną murem. Usłyszeć, że chcieliby wiedzieć, jak mogą pomóc.


Nie chcę litości! Potrzebuję normalności, ale i zrozumienia – że niepłodność potrafi wykańczać człowieka jak nowotwór, że to cholernie boli. Życzę sobie i wszystkim parom starającym się o dziecko – właśnie takich mądrych, wyrozumiałych życzeń. Wsparcia, którego często nam brakuje od naszych najbliższych. A jeśli tego nie usłyszymy – mądrości w sobie i poczucia, że bez względu na wszystko jesteśmy wyjątkowe.

Urszula (34 lata): Niepłodność nauczyła mnie, że nie wszyscy ludzie zasługują na moją przyjaźń. Że nie wszystkim mogę ufać, wierzyć i opowiadać o tym, co czuję. Że wśród znajomych miałam hieny, a z niektórymi członkami rodziny dobrze wygląda się tylko na zdjęciu. Niepłodność nie wybiera i jest potworną chorobą, ale daje też coś w zamian: hartuje nas jak stal, otwiera oczy na to, czego do tej pory się nie widziało, pozwala zweryfikować wiele priorytetów, ustawić nową hierarchię ważności.

Wciąż walczę, wciąż czekam na swoje dwie kreski. Bywa trudniej, bywa optymistyczniej, ale jestem wciąż w drodze – i idę do przodu otoczona ludźmi, którzy już teraz naprawdę dobrze mi życzą. Te święta też będą świąteczne. Nie mogę – i nie chcę – obwiniać bliskich o to, że jestem niepłodna. Obarczać ich swoim żalem czy zalewać stół łzami. W te święta będziemy razem – na dobre i na złe. Z kolędą na ustach, nawet z mokrymi oczami. Ale w sercu mam nadzieję, a przy mnie prawdziwych przyjaciół.


I tego Wam Kochani życzę: szczerości, empatii, życzliwości ludzkiej. Ludzi, którzy zasługują na Waszą przyjaźń i zaufanie. Nikomu nie dajcie deptać Waszych marzeń.


Marta (33 lata): Już drugą Wigilię spędzę tylko z mężem. Nie jest nam z tego powodu przykro, nie czujemy się samotni, bo bardzo się kochamy. Święta chcemy spędzić w spokojnej i świątecznej atmosferze – odpocząć od pracy, od obowiązków, od… ludzi. Kochamy swoje rodziny, ale nie mamy z ich strony wyrozumiałości.

Nie chcę niczego udawać, przypinać dobrej miny, śmiać się z życzeń szybkiej ciąży i dodawać no tak, oby oby… staramy się nieustannie. Nie chcę po raz kolejny tłumaczyć mamie, że in vitro to nie zbrodnia, a szansa dla takich jak ja. Nie chcę uczestniczyć w rozmowach o politykach, którzy już wystarczająco mocno odcisnęli swoją pieczątkę na mojej rzeczywistości. Nie chcę tłumaczyć, że byłam już naprawdę u wszystkich „normalnych” lekarzy i teraz leczę się w „nienormalnej” klinice niepłodności. Choć nikogo nigdy nie przekonywałam z uporem, że PiS jest zły, a in vitro dobre, to skończyła się moja cierpliwość do sytuacji, w których to ktoś mnie do czegoś przekonuje.

Modlę się o dziecko, ale wierzę w naukę. I nie chcę znów usłyszeć między barszczem a pierogami, że jestem heretyczką. I tym z Was, które mają podobne odczucia, ale nie przełamały się i nie odważyły, by powiedzieć rodzinie NIE: życzę jakiegoś dobrego impulsu. Święta we dwoje mogą być wspaniałe – spędzone na całkowicie własnych warunkach. Cudowne. I takich właśnie cudownych, spokojnych, otulonych miłością partnera czy męża Świąt Wam życzę.

Warto przeczytać: List na koniec roku: I gdy już chciałam się poddać, dostałam koło ratunkowe

 

Wysłuchała: Agata Daniluk

POLECAMY TAKŻE:

Psycholog: Jak przygotować się na nieprzyjemne życzenia świąteczne

reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *